



Pakowanie poszło nam nad wyraz sprawie. Zapewne czegoś zapomnieliśmy (już wiem nawet o jednej rzeczy 😉😁). Cały ten szum wirusowy spowodował, że bardziej skupiliśmy się na doniesieniach GIS czy innego WHO, niż na liście rzeczy do zabrania.
Procedura na lotnisku poszła dość sprawnie. Plecaki nadane, wizy sprawdzone. Pod gatem byliśmy 1,5 h przed odlotem.
Lecimy 15.50. W Doha lądujemy tuż przed 23 czasu lokalnego (+2 h w stosunku do czasu polskiego).
Jutro planujemy pozwiedzać Dohę, ale najpierw czeka nas noc w hotelu.
Wietnamie, nadchodzimy!
DJAB