Hanoi – 1 dzień

Wylądowaliśmy o czasie. Przywitał nas deszcz i maseczkowe szaleństwo. Jak ci Azjaci mogą funkcjonować na co dzień w maseczkach? Ciężko w tym oddychać, okulary parują, łaskoczą w nos… Wymieniliśmy pieniądze na wietnamskie (ding) dongi, kupiliśmy wietnamskie karty sim.

Z lotniska zamówiliśmy Graba (tutejszy Uber) i pojechaliśmy do hostelu na drzemkę, bo w samolocie ledwo udało nam się przespać. Kupiliśmy sobie po wietnamskiej bagietce bánh mí i poszliśmy na drzemkę… 5 h…

Po drzemeczce czas na kawę. Wietnamska kawa to mistrzostwo świata!

Tu jest nasz hostel 😱

Co najlepiej zjeść w Wietnamie? Co jak nie pho?! Zupka pyszna! Gorąca, ostra, pożywna.

Dla jarosza w wersji wege ze smażonym tofu

Po zupie za namową nowopoznanych znajomych z Zacisza poszliśmy wspólnie do teatru lalek. Przedstawienie super ciekawe, wietnamski folklor, ludowa tradycyjna muzyka. Sceną była woda, muzyka grana na ludowych instrumentach, panie śpiewały piosenki sięgające XIXw.

Po przedstawieniu poszliśmy wspólnie ze znajomymi na kawę do kawiarni w stylu „wojna w Wietnamie”. Temat przewodni nieco dyskusyjny… ale kawa pyszna (włoska kawa niech się schowa!!!)

Wieczór zakończyliśmy na spacerze po ulicach Hanoi, głównie wokół jeziora Hoan Kiém. A nad jeziorkiem szczur, nietoperz…

Póki co jedynie akceptacja higieny street foodu i przejście przez ulicę stanowi jedyny problem. No może jeszcze straszliwa wilgotność powietrza.

DJAB

Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij