Hoi An – 2 dzień

Dziś był dzień w stylu: wczasowicze we Władysławowie. Rano wypożyczyliśmy w hotelu rowery i postanowiliśmy pojechać na plażę – 6 km od hotelu (centrum i starówka Hoi An nie leży nad samym morzem). O ile jazda nad morze przebiegła gładko, o tyle powrót był znaczenie trudniejszy z uwagi na ruch uliczny. Rower jest nisko w drogowej hierarchii. Niżej jest tylko pieszy. Powrotny przejazd z dziećmi po ulicy w wietnamskim szczycie 🙈… nie chcę tego wspominać! Wszyscy jesteśmy cali i zdrowi po tej jeździe.

Pierwsza plaża okazała się słaba pod względem kąpieli, ale za to porośnięta była palmami.

Z Coconut Beach przejechaliśmy na plażę An Bang Beach. Tłoczna, dziwna, ale nadawała się bardziej do kąpieli i plażowania.

Droga powrotna – nie chcę jej pamiętać 🙀… Głodni, zajechaliśmy na obiad do Mr Sona.

Pan Son – w białej koszuli

Po powrocie z restauracji chłopcy kąpali się w basenie, a wieczorem Antek postanowił zostać w hotelu, a my z Beniem powłóczyliśmy się po Hoi An.

Żaby grillowane na patyku
Znajdź zwierza!

Jutro sanktuarium My Son.

A teraz 😴

DJAB

Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij