Hoi An – 3 dzień

Dzień zaczęliśmy śniadaniem i zaraz potem pojechaliśmy z Karolami do kompleksu świątyń My Son – ok 30 km od Hoi An. My Son to hinduistyczny kompleks świątyń, które powstały okresie między IV a XV wiekiem n.e., i są sanktuarium religijnym Czamów. My Son jest dość mocno zdewastowany i na pewno nie robi takiego wrażenia jak Angkor Wat, aczkolwiek jest pięknie położony. W samej dżungli, niczym park jurajski.

Wszakże byliśmy w środku dżungli.

Wracając kierowca zostawił nas pod kultową restauracją, którą kilka lat temu odwiedził Anthony Bourdain. https://youtu.be/0nI9LvK7r-4

Idąc do toalety przechodzi się przez środek kuchni
Kolejka do tejże restauracji – chyba jedyna kolejka, jaką widzieliśmy w Wietnamie

Bahn mí były PYSZNE. Najedzeni poszliśmy zwiedzać Hoi An.

Chwilę wcześniej Benio otrzymał wymarzoną koszulę w banany
Dziś królują zdjęcia Człowieka-Banana
Maseczek do wyboru, do koloru!
Polski architekt i konserwator zabytków Kazimierz Kwiatkowski, dzięki któremu starówka w Hoi An nie została zburzona, ocalała i w rezultacie trafiła na listę światowego dziedzictwa UNESCO
Zdjęcie dnia!
Kurtka marzeń 😍💕
Najmniejsze stołki świata
Smoczy owoc – lepiej wygląda niż smakuje
Rambutan z lewej strony

Wieczorem poszliśmy na ostatnią kolację do Mr Sona. Spotkaliśmy też sympatycznych Polaków z Białołęki. Mr Son miło nas pożegnał, a my podziękowaliśmy mu za najlepsze jedzenie jakie jedliśmy w Wietnamie. Na pożegnanie poczęstował nas pyszną marakują.

Po kolacji pokręciliśmy się jeszcze po starówce i night markecie.

Na koniec dnia Julek wymyślił dla nas fajną niespodziankę i wróciliśmy do hotelu łódką.

W Hoi An póki co najbardziej najbardziej nam się podoba. Miasto jest urocze, jedzenie pyszne, a ruch uliczny do zaakceptowania, o ile nie jedzie się rowerem!

Jutro jedziemy na 2 dni do Da Nang.

DJAB

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij