Od rana padało. Z plażowania nici, fale ogromne. Poszwędaliśmy się po centrum handlowym i stwierdziliśmy, że Wietnamczycy mają świnioświra.



Postanowiliśmy pojechać w pobliskie Góry Marmurowe. To 5 wzgórz marmurowych i z piaskowca. Pięć gór nosi nazwy pięciu żywiołów: Kim, Thuy, Moc, Hoa i Tho. Wszystkie góry mają wejścia do jaskini. My zwiedziliśmy jaskinie i pagody góry Thuy. Jaskinia imponująca, zdobienia w postaci rzeźb i ołtarzy dość kontrowersyjne. Z wierzchołka góry imponujące widoki: na morze, na okolicę, na pozostałe góry.














Góry Marmurowe mają w sobie coś z Zakopanego. Piękno natury, fascynująca kultura, ale okraszone kiczem i bylejakością. Tak +/-.
Ciekawych dań dziś nie będzie, bo dzień spędziliśmy popijając coconut cofee i jedząc bahn mi. Po powrocie z gór poszliśmy przejść się nabrzeżem. Pogoda nadal nie rozpieszczała. Da Nang jest znane z kapryśnej aury.





Dzień spokojny, nieco nudny. Za to jutro będzie prawdziwy Sajgon! Rano lecimy do Ho Chi Minh City (dawnej Sajgon).
DJAB